Zawsze można wybudować nową drogę...

       Kosiarz traw

 Sławomir  Różyc poeta polski 2016

Sławomir Różyc. Kapelusz z piórem mewy


Człowiek ? może wyspą śpiewaczą w istocie
Opowieścią winnic z mórz sargassowych
Ponawiany falą czapkami wystaje
Każda z nich śmieszniejsza i tak do starości

A czasem na wyspie pośród gron nabrzmiałych
Kapelusz do lotu ten o brzytwie mewy
Wystaje choć wyspa przytwierdzona sznurem
Do czego ? Do kogo ? Któż to wie w głębinach ?

Może do katedry tygodniowy zarost
Słońcem Car Niebieski goli pianę w chmurach
A przecież nas widzi jak wielkie jest morze ?
Kruchych śpiewających od wyspy do wyspy


19 września 2013. Wilanów

.
nazywam się Sławomir Różyc jestem poetą, aurorem poematu Stefania ma oczy zielone, Sara oratorium o potrzebie ocalenia ghetta, oraz wielu wierszy lirycznych

Sławomir Różyc. Pszczoły z deszczu.


Pszczół w tykaniu dotknął pan Przewoźnik z Piasku
Nad Miętą zatrzymał bieg wskazówek w deszczu
Beztroskim czyściutkim tym w fartuszkach babci
Czas odebrał zapach ustał z skrzypem klepek

W pustej filiżance nad którymś z pacierzy
Smukłej w nieprzerwanych kruchej niemal z kostek
Słychać wyszeptane skrzydełkami : Błękit
Najuczciwszym z pragnień jest niebo nad nami

W okolonej szlaczkiem drepcząc rój się trudzi
Jeszcze okrążenie ? Pożyłam. Marianna
Kirem twarz zasnują skrzydełka z koronek
Wczoraj będzie jutrem dziś to nazwą : Teatr

Szlochał sufler z deszczu : W piekarniku ciasto
Stało się wilgotne z kropel jak rodzynki
Choć słońce przez chmury złoty język przetka
Szlaczki z filiżanek prostując w obwodzie

Jutro będzie wczoraj na palcach z dzieciarnią
W filiżankach z mięty przebudzą się wróble
Prostując skrzydełka w niestałościach błękit
Po schodach strzepując z wrzaskiem nad kałużą

19 maja 2014. Wilanów. 

.


Sławomir Różyc. 
1683. List króla Jana do Marysieńki Sobieskiej


Wrażo dzień Osmanem zaścielić w pokosach
Do wieczornych ognisk krzyk nadać purpurze
Ciemnej po sąsiedzku zgęstniałej na Wschodzie
Aż z czasem w nich więzną lekkie w locie czajki

Obcy tutaj w mowie pyszni w gronostajach
Oby wnet nie skrzepło nam w pstrokatą pamięć
Jako nas Pancernych jęli dąć w ukłonach
Stawiać blanki z piasku w śladach końskich kopyt

Tęskny tobie Maryś. Dźwięcznych świtem w Viennie
Śpiewem po koronach próżno dobyć ptaków
Zasklepiło skrzydła echo jęczy w strunach
Mroźny szczęk żelaza w proporcach ze wzgórza

Czyż ten bocian śniony husarzom daremny ?
Jeszcze coś bliższego ? Błysk zająca w prosie
Niech w zapach pszenicy spod strzemienia. Miękko
W szept. W spojrzenie matki. Przeżegnawszy bruzdę

Wieczorem w dolinie jaskółki w bursztynie
Wiesz ? Cieniem przy trawie ze zdziwienia lepkie
Lecąc w piersiach gładkie poczułem na liściach
Ciepłe twoje kształty rzucają w szczebiotach

Jutro krzycząc Gloria ! znów w bębny uderzą
Czas nam paradować. Jak sójki. Cóż, życie

.



Sławomir Różyc. Pieśń o początkach śledztwa.


Są tam drzwi suwane w trzy matowe pasy
Świat z podłużnych okien pędzi tuż przy ziemi
Kończyny wyciągnąć na nierdzewnej stali
Może brzmieć dwuznacznie. Kiedy ja się wyśpię ?
O twarzy arktycznej - Dzień dobry księżniczko

Po rysach wyraźnych ktoś przesiewał puder
O oczach przymkniętych za cieniem pingwinów
Wśród nich badacz lodu z szminką pan Antoni
Usta na czerwono – Proszę nie dotykać !
Klify z zaszytymi plenerami zbrodni

Profil masz antyczny w tych szpitalnych śniegach
Muld, fałd prześcieradeł, wokół szyi kopczyk
Słyszałaś prościutka, wcześniej Ifigenii
Chcieli tak uczynić . Pa - znów dzwonią, życie
Najlepsze w szkatule ktoś domyka z trzaskiem


13 maja 2015. Wilanów.

.



Sławomir Różyc. Przymiarka.


Wiesz, miałem kobietę, kota, czasem życie
Biegło przy wystawach, wciąż nie miało dosyć
Wąsko ? Stopy mędrca, a tak chciało biegać
Kiedy wspólnie szczęście, takie bzdury z piasku

Czy z kamyków w dłoniach ogrzejesz bieg rzeki
Patrz, czytać potrafisz z spojrzeń, złota, z przemów
Gdzie to głupie tańczy ? Kłamie po gospodach
Przymierz, deszcz za ciemny na ten krzyk kołnierza


29 kwiecień 2015. Wilanów.


,
.



Sławomir Różyc. Lekcje kaligrafii.


Musicie bardziej pracować nad wymową
Wyrażać ścisłe sprawdzone przekazy
Unikać podań ludowych

Bowiem akcent
Przypomina przesyconą potem koszulę
Trzeba długo pocierać kłosy w dłoniach
Aby usprawiedliwić obecność zapachem żniw

Akcent nie jest jedynie cienkim ogonem myszy
Ktoś sięgnie wkrótce do rodzinnych zdjęć
A tam krzyżyki na akcie urodzenia

Wpajała nam zmarła pani od polskiego
Jeszcze z kopca sterczy jej kościsty palec :
A teraz przepiszecie to pięćdziesiąt razy


28 mają 2015. Wilanów.


.




Sławomir Różyc. 
Odwiedziny w Domu Spokojnej Starości.



kochaj swoje tabletki
naucz się z nimi rozmawiać
biała czeka na panią Lusię z kuchni
czasem przemyca papierosa
w kieszonce na piersi

niebieska
jest pewnie zagraniczna
przypomina morze na wczasach pracowniczych
napina się tym Sozopolem w twojej ostatniej
toaletce z lustrem

czerwona dryfuje po brzegu talerzyka
ciągle zapatrzona w okno
nie chce żeby ją tak nazywać
jest miedzianowłosa
i śpiewała dla wojska


11 lipiec 1995. Wilanów.

.
Kreator stron internetowych - przetestuj